media – Offschool Fundacja
media

Fenomeny Jutra. Siostrzeństwo, braterstwo – czy warto budować wspólnoty?

Życie w cywilizacji zmusza nas do posiadania oddzielnych adresów, nasza normalność oznacza codzienny powrót do mieszkań, gdzie często mamy kogoś bliskiego, czasem czeka tam na nas nawet kilka osób, czasem też zwierzak – nie żyjemy już jednak plemiennie – nasze matki, babcie, ciotki mają swoje oddzielne domy. Do przeszłości odeszło mieszkanie w jednym wspólnym, wielkim domu. Zmiana ta przyniosła wiele dobrego, szczególnie w budowaniu własnej tożsamości, ale coś zabrała…

Zapisujemy się więc na kobiece kręgi, chodzimy na jogę dla dziewczyn i szukamy spotkań, które dodają nam siły, wiary w siebie i w otaczający nas świat. Niezależnie od tego, czy są to spotkania rodzinne, ze znajomymi czy obcymi, potrzeba budowania wspólnot była, jest i będzie niezbędna do życia i prawidłowego rozwoju intelektualnego oraz emocjonalnego człowieka.

Żeby zrozumieć znaczenie i definicję słowa WSPÓLNOTA, należałoby ją nieco odświeżyć. Dla wielu z nas wspólnota to przede wszystkim bezpieczna przestrzeń do budowy relacji i ludzie, którzy z własnej woli chcą być tu i teraz razem.

Nieświadomie cały czas tworzymy wspólnoty – będąc częścią zespołu firmy, idąc po pracy do klubu fitness czy odwiedzając regularnie to samo miejsce (np. bibliotekę, kawiarnię, sklep, w którym robimy codzienne zakupy). Potrzeba bycia razem jest tak silna, że sprawiła nawet powstanie na świecie inicjatyw zwanych jako co-living /co-housing – gdzie pewna grupa decyduje się na wspólne zamieszkanie i dzielenie życiowej przestrzeni z ludźmi, których wcześniej nie znała, przez dłuższy czas.

Potrzeba bycia członkiem wspólnoty jest z nami niemal od urodzenia – pierwsze wspólnoty tworzymy już przecież w piaskownicy. Bardzo widoczna jest ta potrzeba w okresie nastoletnim.

Osoby dorastające często są ograniczane przez swoich rodziców, opiekunów w kwestii wyboru, np. znajomych czy grup wspólnych zainteresowań. Ten brak swobody w formowaniu osobistych kręgów wsparcia w grupie równolatków jest niebezpieczny, bo to właśnie nowe kręgi mogą być impulsem do wzrostu. Poszerzają one horyzont myślowy, dodają nowe spojrzenie na rzeczywistość, a w konsekwencji pomagają wytwarzać nowe połączenia neuronalne. Jeśli chcemy, żeby dzieci były szczęśliwe, żeby mogły wyrażać siebie w autentyczny sposób, to powinniśmy dać im swobodę w podejmowaniu decyzji i nawiązywaniu relacji z otoczeniem. Jeśli wierzycie, że będąc blisko ze swoim dzieckiem, pokazujecie jak budować relacyjny kapitał, to bądźcie z nim na serio.

Obecność, bycie przy kimś nie polega jedynie na fizycznej obecności. Chodzi o świadomą obecność, czyli rozumienie swojej roli w danej chwili, ale również tego, co dokładnie dzieje się tu i teraz. Marek Kaczmarzyk, biolog i dydaktyk, w książce „Strefa napięć. Historia naturalna konfliktu z nastolatkiem” pisze o wspólnym przeżywaniu rzeczywistości – to jego zdaniem najważniejsza, choć niewystarczająca, podstawa wychowania.

Rola społeczności. Nauka empatii, odpowiedzialność i…

Ogromne znaczenie odgrywa wzajemne wspieranie się powiązane z brakiem oceniania, budowanie poczucia własnej wartości, siły i sprawczości.

Jak często przekonujemy się, że dużą wartość w społeczności, do której należymy, ma przyzwolenie na popełnianie błędów, a także możliwość przepracowania swoich lęków, obaw? Bycie częścią społeczności zaspokaja potrzebę przynależności. Dzięki związkom z ludźmi doświadczamy świata. Inny jest jednak świat postrzegany przez pryzmat braterstwa, a inaczej patrzymy na ludzi i otoczenie, będąc częścią siostrzeńskiej grupy.

W 2021 Marta Majchrzak i Sandra Frydrysiak opracowały raport na temat idei siostrzeństwa w Polsce. Dowiadujemy się z niego, że ideę siostrzeństwa praktykujemy w hermetycznych grupach: w rodzinie (56 proc.), bliskiej grupie przyjaciół (49 proc.), klubie sportowym (40 proc.), czyli wśród osób realizujących podobny styl życia, o podobnych poglądach i wartościach.

Jednocześnie potrzebę bycia w siostrzanej wspólnocie wskazuje 69 proc. osób. Jak mówi Marta Majchrzak, ekspertka fundacji OFF school, większość Polek nie czuje wspólnoty z innymi kobietami, a jednocześnie bardzo za taką wspólnotą tęskni. Siostrzeństwo wydaje się fatamorganą, o której wszyscy słyszeli, ale jednak większość z nas nie miała okazji zaznać tego rodzaju wspólnoty. Powszechnie za to znane jest pojęcie braterstwa, które jest postrzegane jako męskie i patriarchalne; brakuje w nim troski i empatii w takim wymiarze, w jakim to można obserwować w kobiecych społecznościach. Braterstwo definiuje się pozornie jako idea uniwersalna, lecz rzadko taką bywa, ponieważ jest budowane na męskim doświadczeniu, a język, którego używa, jest patriarchalny i wykluczający.

Mając na uwadze powyższe, pozostajemy bliżej myślami przy siostrzeństwie, bo jak zwraca uwagę Majchrzak, większość kobiet doświadcza bezustannej i narzucanej przez patriarchat rywalizacji, a jednocześnie tęskni za kobiecym wsparciem i wspólnotą. We wszystkich badanych grupach widać ogromną potrzebę solidarności między kobietami.

Zatem twórzmy wspólnoty, poszerzajmy kręgi i… bądźmy sobą.

Data publikacji: 22.03.2022, Forbes Women

  • Rozmowa w Radio Nowy Świat na temat oceniania, wyglądu i tworzenia relacji:

https://nowyswiat.online/jak-ograniczac-stereotypy-plci-i-edukacje-dla-ocen-o-projektach-fundacji-off-school/





Stereotypy czy uprzedzenia? Wszyscy padamy ich ofiarą

Jeśli patrzysz zdziwiona na koleżankę, która „ogarnia” tankowanie, mycie samochodu i jeszcze podjedzie do wulkanizatora wymienić we wspólnym aucie opony, uśmiechając się, bo bardzo te czynności lubi (nawet bardziej niż zakupy czy plotkowanie) – to stereotyp. To, co myślisz o niej, to utarty schemat, w który twój mózg próbuje cię wtłoczyć. Jak to – kobieta i samochód? Kobieta może jeździć ostrożniej, rzadziej powodować wypadki i… wzbudzać sensację. Kiedy kobieta spowoduje wypadek, wtedy słyszymy, zazwyczaj z ust mężczyzny, że „baba za kierownicą” i wiadomo, dlaczego wydarzył się wypadek. A kiedy sprawcą jest mężczyzna? No, przecież zdarza się; wypadek to zdarzenie losowe.

Słyszysz relację z weekendu znajomego, opowiadającego z uśmiechem na twarzy, jak to sobie „pogotował”. A co robiła w tym czasie jego partnerka? On przyznaje, że po prostu czytała, ona uwielbia znikać z książką. Niesłychane, myślisz, ja bym też tak chciała. Tylko chodzi o to, że to nie jest wcale codzienne, że widzisz w kuchni faceta, a w tym samym czasie jego ukochaną z książką w ręce. To też stereotyp, bo strefa kuchenna, pokój dziecka czy pomieszczenie, gdzie stoi pralka – należeć powinno do kobiet; one się po prostu lepiej na tych rzeczach znają… a może taki dostały przykład z domu?

Zdziwienia

Dziwią cię spojrzenia znajomych, odwiedzających was na kolacji, kiedy pytając o przepis na zapiekanego bakłażana, ich wzrok ląduje na tobie, bo jesteś kobietą? W tej samej chwili twój mąż śmieje się i mówi, że to bardzo prosty przepis, a tak ogólnie, to lubi gotować z tzw. głowy, czyli bez podanego przepisu. On odważnie przyznaje, że lubi być w kuchni, na pewno bardziej niż w garażu.

Coraz więcej takich jest podobnych sytuacji wokół nas, a my wciąż się dziwimy. Ktoś jest nie na swoim miejscu, czyli… łamie utarte schematy.

Ale przecież ktoś ze swadą stwierdzi, co my tu za fanaberie pokazujemy, kiedy wokół nas w zasadzie każdy dąży do równości, wielu mężczyzn pracuje nad swoimi emocjami, dzieląc się odczuciami, kwieciście je opisując, a nawet momentami zalewając innych dookoła swoją emocjonalnością. Możliwe jest też, że trafimy na mruka (czyt. introwertyka), który przemilczy swoje zdanie, ale tak w ogóle, jakby ktoś pytał, to mamy to „przepracowane”.

Punkt widzenia zależy od…

A jak wygląda sytuacja z punktu widzenia kobiety? Czy mamy świadomość, że mężczyźni szanują nasze zdanie i opinie, często kosztem swoich potrzeb? Kiedy ty, facecie, milczysz, ona może wypowiedzieć swoje zdanie – tak, właśnie teraz, dostała swoje 5 minut. Nie chce skorzystać? Szkoda, przecież otrzymała „przestrzeń”, jak to się ładnie nazywa. A że nie skorzystała, to jej wybór. Tu właśnie o wybór chodzi. Ostatnio znajomy zauważył, że wszystko kręci się wokół możliwości wyboru, bo gdyby wszystkie kobiety mogły decydować, to nie byłoby tzw. tematu.

Podejdźmy więc naukowo i wyjaśnijmy, jaki sens ma słowo stereotyp – według Małgorzaty Bułaszewskiej, autorki „Wizerunku kobiety w sieci i poza siecią”, to fakt społecznie powielany i akceptowany, reprezentujący dominujące cechy danej kultury. Na pewno każda z nas nieraz usłyszała, że wygląda, jak „stara malutka”, ktoś jest za stary na coś albo zachowuje się jak typowa Matka Polka.

Mimo postępującego rozwoju, większej świadomości, to, jak wygląda kobieta, jest oceniane bardzo surowo, nawet przez nie same. Dodatkowo internet nie działa wspierająco, to w tej przestrzeni znacząco wzrasta hejt i negatywne emocje.

Koszty

Stereotypowa „grzeczność” jest oczekiwaniem tak wygórowanym, że wiele zaburzeń zdrowotnych dotyka właśnie dorastające dziewczyny, które próbują sprostać wyzwaniu. Zmagają się z przekonaniem o ślicznie ubranej, stosownie do okazji, uśmiechniętej osobie, której świat będzie jadł z ręki, kiedy dostosuje się do tej wizji. Kwestia wygody i użyteczności stroju pozostaje drugorzędna; to tylko koszt, a koszty ponosimy zawsze, czyż nie?

W większości krajów to mężczyźni mają przyzwolenie na wyrażanie siebie w każdej formie. Zachowanie kobiet, ich ubiór podlegają znacznie częściej ocenie, co ma wpływ na ich życie zawodowe, ale przede wszystkim ma ogromny wpływ na budowanie własnej siły, samostanowienia o sobie i poczucia wartości. To otoczenie i oczekiwania społeczne sprawiają, że staramy się im sprostać, nie zastanawiając się dlaczego.

Tu i teraz

Czy w XXI w., w czasie kiedy mówimy o podróżach w kosmos, autonomicznych pojazdach, sztucznej inteligencji, musimy mierzyć się ze sprawami, które powinniśmy załatwić już kilkaset lat temu? Jedno jest pewne, im bardziej będziemy świadome, jakie są na nasz temat stereotypy, im wcześniej będziemy znać źródła ich powstawania, tym bardziej poszerza się nasza perspektywa i możemy przeciwdziałać krzywdzącemu działaniu stereotypów.

Data publikacji: 05.05.2022, Forbes Women